Potencjalny, przeciętny internauta

Mówi się, że socjolodzy upraszczają rzeczywistość, prowadząc badania statystyczne. Z jednej strony pokazują one pewną ogólną wiedzę, z drugiej – dane są przecież nieprawdziwe. Podobnie jest ze statystycznym internautą. Trudno jest stworzyć sylwetkę przeciętnego użytkownika sieci. Związane jest to ze zbyt dużą ilością osób, które spędzają swój wolny czas w wirtualnym świecie. Problem zacznie się już od podstawowych danych, a więc wiek – z Internetu korzystają już kilkuletnie dzieci, a także osiemdziesięciolatki. Trudno byłoby mówić o płci, poziomie wykształcenia, miejscu zamieszkania czy zainteresowaniach. Można jednak spróbować postarać się wskazać to, co irytuje większość internautów – a będą to bez wątpienia reklamy. Emarketing przybiera różne formy, od całkowicie niezauważalnych po najbardziej drażniące. Głównym celem każdej reklamy jest nakłonienie do kupna, pośrednim – zainteresowanie ofertą lub przynajmniej zagnieżdżenie w świadomości odbiorcy danej oferty. Jednak niektóre kampanie są tak tworzone, że internauta nie ma możliwości, by uciec od nachalnej formy promocji. Wraz z rozwojem sieci rozwija się również świat reklamy w Internecie, która staje się nieodłącznym elementem praktycznie każdej witryny. Szczególnie irytujące są wyskakujące wraz z otwarciem lub zamknięciem strony okienka. Brakiem zrozumienia cieszą się również reklamy w formie okienek, które imitują oryginalną stronę. Z rozpędu większość internautów zazwyczaj klika nieświadomie w taką reklamę, co nieodmiennie kończy się zirytowaniem. Do tego większość z nich ma schowane przyciski pozwalające na zamknięcie okna. Możliwe jednak, że te formy okażą się przejściowe i znikną, gdy narodzą się nowe sposoby, które nie będą męczyć przeciętnego, potencjalnego internauty.